Fenomen Labubu. Dlaczego dorośli kupują maskotki?
Labubu wygląda jak leśny chochlik po nieprzespanej nocy: wielkie oczy, sterczące uszy, ząbki, uśmiech między słodyczą a psotą. A jednak ten dziwny pluszak stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych gadżetów ostatnich lat. Wisi przy designerskich torebkach, pojawia się na TikToku, znika z półek i wraca w cenach, które trudno nazwać dziecięcymi.
To nie jest historia wyłącznie o zabawce. To opowieść o dorosłych, którzy kupują sobie emocje, wspólnotę, odrobinę kontroli i odrobinę przypadku. O firmie Pop Mart, która z kolekcjonerskich figurek zbudowała globalny biznes. I o kulturze, w której maskotka może być jednocześnie talizmanem, dodatkiem modowym, towarem spekulacyjnym i małym prywatnym buntem przeciwko powadze dorosłości.
Najkrócej
- Labubu to postać z uniwersum The Monsters, stworzonego przez hongkońskiego artystę Kasinga Lunga. Komercyjnie rozwinęła ją chińska firma Pop Mart, znana z kolekcjonerskich zabawek i sprzedaży w modelu blind box.
- Globalny boom przyspieszył w 2024 roku, kiedy Labubu zaczęło krążyć w mediach społecznościowych jako modny dodatek do torebek. Dużą rolę odegrała Lisa z BLACKPINK, ale nie ma dowodu, że sama jedna „stworzyła” cały fenomen — raczej wzmocniła trend, który Pop Mart budował wcześniej.
- Pop Mart podał, że w 2024 roku przychody grupy wyniosły 13,04 mld juanów, a przychody IP The Monsters, do którego należy Labubu, przekroczyły 3 mld juanów. Firma wskazała też, że przychody z produktów The Monsters wzrosły w 2024 roku o 726,6 proc. rok do roku.
- Dorośli kupują Labubu nie tylko dlatego, że „jest słodkie”. Działa tu połączenie kolekcjonowania, losowości, niedoboru, społecznego dowodu słuszności, estetyki „ugly-cute”, popkulturowego prestiżu i potrzeby posiadania czegoś lekkiego w świecie, który coraz rzadziej taki jest.
- Model blind box jest skuteczny, ale budzi też pytania. Badania nad blind boxami wskazują, że niepewność, ciekawość, poczucie szczęścia i rzadkość wariantów mogą wzmacniać chęć zakupu oraz impulsywność.
- Są też kontrowersje: podróbki, odsprzedaż po zawyżonych cenach, presja zakupowa, regulacje dotyczące blind boxów w Chinach oraz najnowsze zarzuty organizacji praw człowieka dotyczące możliwego użycia bawełny z Sinciangu w części produktów. Te ostatnie należy opisywać ostrożnie: to ustalenia organizacji i mediów, a nie prawomocne rozstrzygnięcie organów.
Labubu nie zaczęło się od TikToka
Labubu ma w sobie coś z dziecięcego rysunku i coś z nocnego stworzenia z baśni. Nie jest klasycznie ładne. Ma zbyt szeroki uśmiech, ostre ząbki, sterczące uszy i minę kogoś, kto właśnie coś zbroił, ale i tak zostanie mu wybaczone. To ważne, bo sukces Labubu nie polega na tym, że świat dostał kolejną poprawnie uroczą maskotkę. Świat dostał maskotkę trochę dziwną.
Postać stworzył Kasing Lung, hongkoński artysta i ilustrator związany także z europejską sceną artystyczną. W oficjalnym profilu artysty czytamy, że Lung urodził się w Hongkongu w 1972 roku, a od 2011 roku współpracował z How2Work, tworząc książki ilustrowane i kolekcjonerskie figurki. W 2014 roku ukazała się jego książka ilustrowana „Lizzy Wil Dansen”, przygotowana z belgijską pisarką Brigitte Minne.
Labubu wyrasta z uniwersum The Monsters — świata stworzeń inspirowanych baśnią, folklorem i nordycką wyobraźnią. To nie jest bez znaczenia. Najbardziej udane maskotki zwykle mają za sobą coś więcej niż kształt: mają opowieść. Hello Kitty nie jest tylko kotkiem. Myszka Miki nie jest tylko myszą. Sonny Angels nie są tylko małymi figurkami. Labubu też nie jest „po prostu pluszakiem”. Jest postacią, którą można rozpoznać z daleka, przypisać jej charakter i włączyć do własnego rytuału.
Pop Mart, chińska firma założona w 2010 roku, nie wymyśliła samego Labubu, ale dała mu globalną maszynę dystrybucji. To różnica podobna do tej między piosenką nagraną w małym studiu a piosenką, która trafia do algorytmów, sklepów, influencerów i wielkich scen. Artysta stworzył postać. Pop Mart zamienił ją w produkt, serię, kolekcję, drop, dodatek, obiekt pożądania i element rynku wtórnego.
W tej historii łatwo pójść na skróty i powiedzieć: „to przez TikToka” albo „to przez Lisę z BLACKPINK”. Oba zdania są za proste. TikTok i Lisa pomogły, ale nie tłumaczą całości. Labubu nie wybuchło z pustki. Wcześniej był artysta, estetyka designer toys, rosnący rynek kolekcjonerskich zabawek dla dorosłych, chińska kultura blind boxów i firma, która potrafiła połączyć sprzedaż offline, online, automaty vendingowe, limitowane serie oraz narrację o IP.
Dopiero gdy te elementy były już na miejscu, viral mógł zrobić swoje.
Jak Pop Mart zamienił figurki w globalny biznes
Pop Mart nie sprzedaje wyłącznie zabawek. Sprzedaje własność intelektualną, emocje i powtarzalny rytuał zakupowy. W raporcie rocznym za 2024 rok firma pisze wprost, że inkubacja i operowanie IP pozostają „rdzeniem” jej rozwoju. To korporacyjne zdanie brzmi sucho, ale kryje prostą obserwację: w dzisiejszej popkulturze postać może być ważniejsza niż produkt, na którym się pojawia.
W 2024 roku Pop Mart podał przychody na poziomie 13,04 mld juanów, czyli wzrost o 106,9 proc. rok do roku. Skorygowany zysk netto wyniósł 3,4 mld juanów, o 185,9 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym samym raporcie firma informowała, że cztery IP — The Monsters, Molly, Skullpanda i Crybaby — po raz pierwszy przekroczyły po 1 mld juanów przychodów każde. The Monsters, czyli rodzina postaci obejmująca Labubu, przekroczyło 3 mld juanów.
Dane szczegółowe pokazują skalę zmiany. W tabeli przychodów według IP za 2024 rok The Monsters miało 3,0407 mld juanów przychodów, wobec 367,9 mln juanów rok wcześniej. To odpowiada wzrostowi o 726,6 proc., który Pop Mart wskazał również w komentarzu zarządu.
Jeszcze mocniej widać to w danych za pierwsze półrocze 2025 roku. W raporcie śródrocznym Pop Mart podał, że The Monsters osiągnęło w tym okresie 4,814 mld juanów przychodów. To oznacza, że tylko przez sześć miesięcy 2025 roku to IP zarobiło więcej niż przez cały 2024 rok.
W 2025 roku firma raportowała też dalsze przyspieszenie. W komunikacie dotyczącym trzeciego kwartału 2025 roku Pop Mart podał, że łączny przychód grupy wzrósł rok do roku o 245–250 proc., a przychody z działalności zagranicznej — rozumianej jako rynki poza Chinami kontynentalnymi, Hongkongiem, Makau i Tajwanem — o 365–370 proc. W Ameryce wzrost miał wynieść 1265–1270 proc.
To są liczby, które przenoszą Labubu z półki „internetowa ciekawostka” na półkę „poważny biznes”. Maskotka może wyglądać jak żart, ale stoją za nią sklepy, automaty, aplikacje, logistyka, licencje, dropy, analityka popytu i inwestorzy, którzy patrzą na wykresy z taką samą powagą, z jaką inni patrzą na wyniki spółek technologicznych.
Ważne jest też to, że Pop Mart nie działa jak tradycyjna firma zabawkarska. Klasyczna zabawka ma często jeden cykl: reklama, sezon świąteczny, sprzedaż, kolejna linia. Pop Mart buduje raczej ekosystem. Postać ma kolejne warianty, serie, rozmiary, kolory, kolaboracje i wydarzenia. Konsument nie kupuje jednego Labubu „na zawsze”. Może kupić pierwsze, potem drugie, potem limitowane, potem takie pasujące do torby, potem takie z serii, której już prawie nie ma.
To nie jest przypadek. To konstrukcja.
Lisa z BLACKPINK i moment, w którym pluszak stał się dodatkiem modowym
W opowieści o Labubu często pojawia się jeden moment: Lisa z BLACKPINK pokazuje Labubu, a świat nagle chce mieć to samo. Podany przez użytkownika artykuł Hypebeast opisywał właśnie ten mechanizm: jak widoczność u globalnej gwiazdy K-popu nakręciła popyt na zabawki Pop Mart. Inne źródła branżowe i medialne również wskazują, że posty oraz publiczna sympatia Lisy znacząco wzmocniły globalny trend. TIME pisał, że Labubu stało się bestsellerowym IP Pop Martu globalnie częściowo dzięki Lisie, która w 2024 roku pokazywała dużą pluszową wersję i zawieszkę przy torbie.
Trzeba jednak uważać na słowo „spowodowała”. Lisa nie stworzyła Labubu, nie stworzyła Pop Martu i nie stworzyła rynku blind boxów. Bardziej precyzyjnie: jej widoczność pomogła przenieść Labubu z niszy kolekcjonerskiej i azjatyckich trendów lifestyle’owych do globalnego obiegu mody, TikToka i popkultury. To klasyczny efekt iskry w dobrze przygotowanym pomieszczeniu. Bez suchego drewna nie ma pożaru. Bez iskry drewno może długo tylko leżeć.
Dlaczego akurat gwiazda K-popu ma taką siłę? Bo K-pop od lat działa nie tylko jako muzyka, ale jako system stylu. Fani patrzą, czego słuchają idole, co noszą, jak dekorują telefony, jakie mają breloki, co pojawia się w stories. To nie jest zwykła reklama. Często wygląda jak intymny fragment codzienności. A właśnie takie sygnały są najskuteczniejsze: nie „kup to, bo podpisałam kontrakt”, tylko „to jest coś, co lubię”.
Labubu idealnie weszło też w modę na personalizowanie luksusu. Jeszcze niedawno droga torebka miała pozostać nienaruszona: czysta forma, logo, skóra, dyskretny prestiż. Dziś coraz częściej widzimy torby obwieszone zawieszkami, brelokami, charmsami, małymi pluszakami. Luksus stał się mniej muzealny, bardziej zabawowy. Labubu przy drogiej torbie działa jak mrugnięcie okiem: „tak, mam przedmiot statusowy, ale nie traktuję go śmiertelnie poważnie”.
To ważny zwrot. Dorośli nie kupują Labubu tylko po to, żeby postawić je na półce. Kupują je również po to, żeby pokazać je światu. Przyczepione do torby, sfotografowane w kawiarni, odpakowane na TikToku, ustawione na biurku, zabrane w podróż. Maskotka staje się małym aktorem w codziennym spektaklu tożsamości.
A ponieważ jest rozpoznawalna, działa jak kod. Kto zna, ten wie.
Dlaczego dorośli chcą mieć własnego potworka
Pytanie „dlaczego dorośli kupują maskotki?” bywa zadawane z lekkim zdziwieniem, czasem z wyższością. Jakby dorosłość polegała na tym, że pewnego dnia człowiek odkłada wszystko, co miękkie, kolorowe i niepraktyczne, po czym zostaje mu tylko kredyt, praca i czarny płaszcz. Tyle że kultura od dawna temu przeczy.
Dorośli kolekcjonują figurki LEGO, winyle, sneakersy, karty Pokémon, perfumy, limitowane kubki, zegarki, książki w konkretnych wydaniach, plakaty, gry, ceramikę, rośliny i cyfrowe skórki. Labubu nie jest wyjątkiem. Jest tylko bardzo widoczną wersją zjawiska, które istnieje od dawna: kupowania przedmiotów, które nie są konieczne, ale coś o nas mówią.
Po pierwsze, Labubu działa emocjonalnie. Ma twarz, charakter i niejednoznaczność. Nie jest po prostu słodkie. Jest „ugly-cute”, czyli brzydko-urocze. Ta estetyka jest dziś bardzo silna, bo odpowiada na zmęczenie idealnością. W świecie wygładzonych twarzy, perfekcyjnych mieszkań i algorytmicznie dopracowanych zdjęć mały potworek z krzywym uśmiechem wydaje się bardziej ludzki niż kolejny doskonały gadżet.
Po drugie, maskotka jest bezpieczna. Można ją mieć przy sobie, dotknąć, powiesić na torbie, ustawić przy laptopie. Nie rozwiązuje problemów, ale daje mikrokomfort. W psychologii konsumpcji często mówi się o produktach jako nośnikach nastroju, pamięci i tożsamości. Labubu nie musi „służyć” w tradycyjnym sensie. Jego funkcją jest bycie obiektem przywiązania.
Po trzecie, dorosły zakup maskotki bywa formą prywatnego buntu. Przeciwko temu, że wszystko ma być produktywne. Przeciwko estetyce powagi. Przeciwko założeniu, że radość musi być uzasadniona. Labubu mówi: „to jest głupie, ale moje”. I właśnie ta drobna niepoważność ma znaczenie.
Po czwarte, jest tu społeczność. Kolekcjonerzy porównują warianty, wymieniają się figurkami, polują na konkretne serie, nagrywają unboxingi, komentują dropy, śledzą zapowiedzi. Sam przedmiot jest mały, ale rozmowa wokół niego — duża. W czasach, gdy wiele relacji przeniosło się do internetu, wspólny obiekt fascynacji potrafi zastąpić dawny klub, fandom albo giełdę kolekcjonerską.
Po piąte, Labubu jest przystępniejszą wersją luksusu. Nie każdy kupi torebkę za kilkanaście tysięcy złotych. Ale brelok, maskotka albo figurka pozwala wejść w obieg stylu za niższą cenę wejścia — przynajmniej przy cenach oficjalnych. To mechanizm znany z kosmetyków luksusowych, perfum, sneakersów czy designerskich drobiazgów. Mały produkt daje kontakt z większym światem aspiracji.
I wreszcie: dorosłość stała się dłuższa, trudniejsza i mniej linearna. Dla wielu osób tradycyjne znaczniki stabilizacji — mieszkanie, rodzina, awans, bezpieczeństwo finansowe — są opóźnione albo mniej dostępne. Mały zakup kolekcjonerski nie zastępuje stabilności, ale daje natychmiastową, namacalną przyjemność. To może brzmieć banalnie, dopóki nie przypomnimy sobie, jak często współczesna gospodarka sprzedaje właśnie to: małe dawki kontroli, radości i identyfikacji.
Labubu jest więc zabawką, ale nie tylko. Jest miękkim interfejsem między konsumentem a światem, który często jest twardy.
Blind box: przyjemność, przypadek i mechanizm niedoboru
Sercem fenomenu Pop Martu jest blind box, czyli pudełko-niespodzianka. Kupujący wie, z jakiej serii pochodzi produkt, ale nie wie, który dokładnie wariant znajdzie w środku. Może trafić ten wymarzony. Może trafić duplikat. Może trafić rzadką wersję. Może poczuć, że „następnym razem się uda”.
To prosty mechanizm, ale psychologicznie bardzo silny. Nie chodzi wyłącznie o samą figurkę. Chodzi o napięcie przed otwarciem. Moment rozdarcia folii, sprawdzenia kształtu, reakcji, nagrania unboxingu. W tradycyjnym zakupie emocja kończy się przy kasie. W blind boxie kulminacja dopiero nadchodzi.
Badania nad blind boxami opisują ten mechanizm przez niepewność, ciekawość i postrzeganą wartość. Artykuł opublikowany w „Frontiers in Psychology” wskazywał, że niepewność może wpływać na intencję zakupu blind boxów poprzez postrzeganą wartość. Inne badania dotyczące niepewnych nagród wskazywały na rolę ciekawości i poczucia szczęścia w impulsywnych intencjach zakupowych.
Nowsze prace analizują również dorosłych konsumentów blind boxów. Jedno z badań opisuje blind box collectibles jako produkty oparte na marketingu przypadku, sprzedawane w nieprzezroczystym opakowaniu, oraz łączy je z zachowaniami kolekcjonerskimi i „uncertainty marketing”, czyli marketingiem niepewności.
To nie oznacza automatycznie, że każdy kupujący Labubu zachowuje się nieracjonalnie albo że blind box jest tym samym co hazard. To byłoby uproszczenie. Różnica jest istotna: konsument zawsze dostaje produkt, a nie pusty los. Ale podobieństwa mechaniczne istnieją: losowość, rzadsze warianty, powtarzanie próby, ekscytacja, społeczna gratyfikacja i rynek wtórny, który potrafi wycenić jedne warianty znacznie wyżej niż inne.
Niedobór robi resztę. Limitowane serie, chwilowe braki, kolejki, dropy online, boty, resellerzy — to wszystko sprawia, że produkt zaczyna wyglądać nie jak rzecz do kupienia, lecz jak okazja do zdobycia. A „zdobycie” daje większą satysfakcję niż zwykły zakup. Jeśli coś jest dostępne zawsze, można odłożyć decyzję. Jeśli znika za pięć minut, decyzja podejmuje się sama.
South China Morning Post, w podanej przez użytkownika analizie sukcesu Pop Martu i gospodarki blind boxów, opisywał właśnie ten szerszy model: połączenie kolekcjonerstwa, niepewności, IP i ekspansji zagranicznej. Artykuł nie był w pełni dostępny w narzędziu przeglądania, dlatego nie opieram na nim szczegółowych cytatów liczbowych. Jego główna teza jest jednak spójna z raportami Pop Martu i badaniami nad blind boxami: firma nie sprzedaje pojedynczych zabawek, tylko system powtarzalnego zaangażowania.
Pop Mart rozwinął ten system bardzo sprawnie. Ma sklepy, automaty roboshop, kanały online, wydarzenia, premiery i społeczności. W raporcie za 2024 rok firma podała, że na koniec roku miała łącznie 2300 roboshopów w Chinach kontynentalnych oraz 172 roboshopy w Hongkongu, Makau, Tajwanie i za granicą. Przychody zagraniczne z kanałów offline wzrosły z 640,3 mln juanów w 2023 roku do 3,071 mld juanów w 2024 roku, a zagraniczne kanały online — ze 155,8 mln juanów do 1,455 mld juanów.
To pokazuje, że „magia” Labubu jest także bardzo dobrze zorganizowaną dystrybucją. Viral bez podaży szybko gaśnie. Podaż bez viralu rośnie wolniej. Pop Mart miał oba elementy.
Gdzie kończy się zabawa, a zaczynają problemy
Każdy fenomen konsumencki ma moment, w którym z niewinnej fascynacji zaczynają wystawać ostre krawędzie. W przypadku Labubu jest ich kilka.
Pierwsza to rynek wtórny. Gdy oficjalna cena jest względnie niska, a popyt gwałtownie rośnie, pojawiają się odsprzedawcy. Kupują więcej, szybciej, czasem z użyciem botów, a potem wystawiają produkty drożej. Dla części kolekcjonerów to element gry. Dla innych — frustracja, bo produkt znika, zanim zdążą go kupić. Dla marki to ambiwalentne: rynek wtórny podbija aurę pożądania, ale może też zniechęcać zwykłych klientów.
Druga to podróbki. Im bardziej rozpoznawalny produkt, tym szybciej pojawiają się fałszywe wersje. W przypadku Labubu w obiegu internetowym funkcjonuje nawet potoczne określenie „Lafufu” na podróbki lub nieoficjalne wersje. To zjawisko nie jest wyjątkowe: dotyczy sneakersów, torebek, kart kolekcjonerskich, kosmetyków i elektroniki. Ale przy blind boxach problem jest szczególny, bo konsument często kupuje szybko, pod presją i z rynku wtórnego.
Trzecia kwestia to impulsywne kupowanie. Chińskie władze już wcześniej dostrzegły ryzyka związane z blind boxami. W 2023 roku Państwowa Administracja Regulacji Rynku w Chinach wyznaczyła zasady dla branży blind box, w tym zakaz sprzedaży takich produktów dzieciom poniżej 8. roku życia oraz ograniczenia dotyczące typów produktów, które mogą być sprzedawane w tym modelu.
To nie znaczy, że Labubu jest „niebezpieczne” samo w sobie. Oznacza raczej, że model sprzedaży oparty na losowości, niedoborze i kolekcjonowaniu wymaga większej ostrożności niż zwykła półka z pluszakami. Szczególnie gdy odbiorcami są dzieci albo osoby podatne na kompulsywne zakupy.
Czwarta sprawa jest najnowsza i reputacyjnie najpoważniejsza. W kwietniu 2026 roku Campaign for Uyghurs poinformowała, że według jej ustaleń i materiału „The New York Times” część lalek Labubu miała zawierać bawełnę pochodzącą z Sinciangu, regionu objętego w USA domniemaniem pracy przymusowej w ramach Uyghur Forced Labor Prevention Act. Organizacja twierdzi, że przekazała zgłoszenie do U.S. Customs and Border Protection w 2025 roku.
New York Post, relacjonując ustalenia oparte na śledztwie „The New York Times” i organizacji Campaign for Uyghurs, podał, że niezależne testy miały wykazać obecność bawełny z Sinciangu w 16 z 20 zbadanych egzemplarzy, głównie w ubrankach lalek. Według tej relacji Pop Mart miał zapowiedzieć wewnętrzne dochodzenie i wskazywać, że tylko niewielka część lalek wykorzystuje bawełnę, a firma planuje alternatywne materiały dla rynku USA.
Ten wątek trzeba oznaczyć wyraźnie: na moment przygotowania tekstu są to ustalenia organizacji pozarządowych i mediów, a nie prawomocna decyzja amerykańskich organów wobec Pop Martu. Nie ma tu miejsca na kategoryczne stwierdzenie, że cała produkcja Labubu jest związana z pracą przymusową. Można natomiast napisać, że pojawiły się poważne zarzuty dotyczące części produktów i łańcucha dostaw, które wymagają wyjaśnienia przez firmę oraz ewentualnej weryfikacji przez właściwe instytucje.
To ważne, bo Labubu jest przykładem szerszego problemu. Im szybciej trend staje się globalny, tym szybciej rośnie presja na produkcję, dystrybucję i skalę. A im większa skala, tym większe znaczenie mają pytania, których w viralowym unboxingu zwykle nie ma: kto to uszył, z czego, gdzie, na jakich warunkach i czy marka potrafi to udokumentować.
Co Labubu mówi o dzisiejszej kulturze konsumpcji
Labubu jest małe, ale opowiada dużą historię o naszych czasach.
Opowiada o tym, że granica między dziecięcym a dorosłym pękła już dawno. Dorośli grają w gry, oglądają animacje, kupują figurki, noszą kolorowe charmsy, budują zestawy LEGO i nie zawsze chcą, by ich gust był „poważny”. Można to wyśmiewać, ale można też zobaczyć w tym próbę odzyskania przyjemności, której dorosłość często nie daje za darmo.
Opowiada o tym, że przedmioty coraz częściej są mediami. Labubu komunikuje styl, przynależność, poczucie humoru, znajomość trendu, czasem status. Jest rzeczą, ale też znakiem. Wisi przy torbie, ale pracuje jak mały profil społecznościowy w przestrzeni fizycznej.
Opowiada o tym, że globalna popkultura stała się wielobiegunowa. Przez dekady dominowały amerykańskie i japońskie ikony. Teraz chińska firma może sprzedawać na świecie postać stworzoną przez hongkońskiego artystę, rozkręconą przez azjatycki fandom, wzmocnioną przez K-pop i noszoną przy europejskich torebkach. TIME pisał o Pop Marcie jako o firmie, która próbuje wejść do globalnego rynku „cute”, wcześniej silnie kojarzonego z Japonią i kulturą kawaii.
Opowiada też o tym, że współczesny konsument lubi czuć, że sam coś odkrył — nawet jeśli odkrycie zostało precyzyjnie zaprojektowane. Blind box daje wrażenie losu. Drop daje wrażenie polowania. Limitowany wariant daje wrażenie wyjątkowości. Media społecznościowe dają scenę. A algorytm dba, żebyśmy zobaczyli innych ludzi przeżywających tę samą ekscytację.
Nie ma w tym jednej prostej manipulacji. Jest raczej skuteczne złożenie wielu znanych mechanizmów: kolekcjonowania, niedoboru, przypadku, celebryckiego impulsu, estetyki, wspólnoty i aspiracji. Labubu nie musiało być „najładniejsze”. Musiało być wystarczająco charakterystyczne, żeby stać się własnym językiem.
Czy moda na Labubu minie? Prawdopodobnie w obecnej intensywności — tak. Każdy viral ma swój szczyt. Pytanie brzmi, czy Pop Mart zdoła przekształcić szaleństwo w trwałą markę, a Labubu w postać, która przetrwa dłużej niż jeden cykl trendu. Na razie dane finansowe pokazują potężny wzrost, ale im większa zależność od jednego hitu, tym większe ryzyko zmęczenia rynku. SCMP, opisując wyniki i obawy inwestorów, wskazywał, że przychody The Monsters w 2025 roku wzrosły o 365,7 proc. do 14,16 mld juanów, ale jednocześnie rynek zaczął pytać o zależność Pop Martu od Labubu.
Dla konsumentów najrozsądniejsza odpowiedź jest mniej efektowna niż sam trend: można lubić Labubu i jednocześnie rozumieć, jak działa mechanizm sprzedaży. Można kupić jedną maskotkę, bo daje radość, i nie wpaść w spiralę polowania na wszystkie warianty. Można docenić projekt Kasinga Lunga i pytać Pop Mart o przejrzystość łańcucha dostaw. Można uczestniczyć w trendzie bez oddawania mu portfela.
Bo być może najciekawsze w Labubu nie jest to, że dorośli kupują maskotki. Najciekawsze jest to, jak wiele współczesnych pragnień zmieściło się w jednym małym potworku: potrzeba zabawy, potrzeba wspólnoty, potrzeba stylu, potrzeba szczęśliwego trafu, potrzeba bycia częścią czegoś większego — i potrzeba posiadania czegoś, co uśmiecha się do nas krzywo, kiedy świat znów każe nam być rozsądnymi.
Źródła
- Pop Mart International Group — Annual Report 2024
- https://prod-out-res.popmart.com/cms/ANNUAL_REPORT_2024_976e7e443e.pdf
- Pop Mart International Group — Interim Report 2025
- https://prod-out-res.popmart.com/cms/INTERIM_REPORT_2025_569e88db3c.pdf
- Pop Mart International Group — Latest Business Update for the Third Quarter of 2025
- https://prod-out-res.popmart.com/cms/LATEST_BUSINESS_UPDATE_FOR_THE_THIRD_QUARTER_OF_2025_7810df8cc8.pdf
- Pop Mart International Group — Annual Results Announcement for the Year Ended 31 December 2025
- https://prod-out-res.popmart.com/cms/ANNUAL_RESULTS_ANNOUNCEMENT_FOR_THE_YEAR_ENDED_31_DECEMBER_2025_AND_CHANGE_IN_USE_OF_PROCEEDS_d210fe53f0.pdf
- TIME — Inside Pop Mart’s Global Toy Takeover
- https://time.com/7271656/popmart-china-blindbox-labubu-designer-toys-genz-luxury-industry-revenue/
- Hypebeast — Pop Mart Labubu Vinyl Toy Trend Lisa BLACKPINK Feature
- https://hypebeast.com/2024/4/pop-mart-labubu-vinyl-toy-trend-lisa-blackpink-feature
- South China Morning Post — Why blind box toy maker Pop Mart is so successful in China, and how it aims to conquer the world
- https://www.scmp.com/lifestyle/arts-culture/article/3233211/why-blind-box-toy-maker-pop-mart-so-successful-china-and-how-it-aims-conquer-world
- Kasing Lung — oficjalny profil artysty
- https://www.kasinglungart.com/?page_id=13
- Kaikai Kiki — Kasing Lung Profile
- https://www.kaikaikiki.com/en/artists/kasing-lung/
- Frontiers in Psychology — The effect of blind box product uncertainty on consumers’ purchase intention
- https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9381738/
- Frontiers in Behavioral Neuroscience — Research on the effect of uncertain rewards on impulsive purchase intention
- https://www.frontiersin.org/journals/behavioral-neuroscience/articles/10.3389/fnbeh.2022.946337/full
- ScienceDirect — Eye-opening! Exploring uncertainty marketing through hedonic blind box collectibles
- https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0969698924004235
- Xinhua / State Council Information Office — China regulates blind box sales
- https://english.news.cn/20230616/72fc85aaf5c34d00b447b6231bd484fb/c.html
- Campaign for Uyghurs — Campaign for Uyghurs Exposes Labubu’s Link to Uyghur Forced Labor
- https://campaignforuyghurs.org/campaign-for-uyghurs-exposes-labubus-link-to-uyghur-forced-labor/
- New York Post — Some Labubu dolls contain banned cotton from Chinese region known for forced labor: investigation
- https://nypost.com/2026/04/24/business/some-labubu-dolls-contain-banned-cotton-from-chinese-region-known-for-forced-labor-investigation/
