Izrael, Iran i widmo wielkiej wojny: o co toczy się gra?

Ilustracja editorialowa przedstawiająca napięcie między Izraelem i Iranem na mapie Bliskiego Wschodu, z zaznaczoną cieśniną Ormuz i abstrakcyjnymi liniami rakiet.

Przez lata konflikt Izraela i Iranu miał w sobie coś z wojny prowadzonej za zasłoną: zamachy, cyberataki, ataki przez sojusznicze milicje, naloty w Syrii, groźby z mównic i komunikaty służb. Ale od 2024 r. ta zasłona zaczęła się rwać. Iran po raz pierwszy uderzył bezpośrednio na Izrael, Izrael odpowiedział na terytorium Iranu, a w 2025 r. doszło do dwunastodniowej wojny z udziałem Stanów Zjednoczonych.

Dziś gra toczy się o znacznie więcej niż jedną wymianę rakiet. Dla Izraela stawką jest niedopuszczenie do sytuacji, w której Iran stanie się państwem progowym lub jądrowym, a jego sojusznicy będą mogli stale osaczać Izrael z kilku kierunków. Dla Iranu to walka o przetrwanie systemu, odstraszanie, wpływy regionalne i miejsce przy stole negocjacyjnym. Dla świata — ryzyko konfliktu, który może uderzyć w ropę, handel, bezpieczeństwo nuklearne i stabilność całego Bliskiego Wschodu.

Najkrócej

  • Konflikt Izraela i Iranu przez dekady był głównie wojną pośrednią: przez Hezbollah, Hamas, milicje w Iraku, Syrię, cyberataki i tajne operacje.
  • Od 2024 r. weszliśmy w nową fazę: Iran uderzył bezpośrednio na Izrael, a Izrael coraz otwarciej atakuje cele na terytorium Iranu.
  • W czerwcu 2025 r. doszło do dwunastodniowej wojny izraelsko-irańskiej, w którą militarnie zaangażowały się Stany Zjednoczone. OSW ocenił ją jako największą klęskę Islamskiej Republiki Iranu w jej historii.
  • Główna oś sporu to irański program nuklearny, rakiety balistyczne, regionalne wpływy Iranu i bezpieczeństwo Izraela.
  • Nie ma publicznie potwierdzonego dowodu, że Iran posiada broń jądrową. Są natomiast potwierdzone przez MAEA obawy dotyczące skali wzbogacania uranu i ograniczeń w weryfikacji programu.
  • Iran przedstawia swoje działania jako obronę przed agresją, Izrael jako konieczne uderzenia prewencyjne przeciw zagrożeniu egzystencjalnemu. Obie narracje są częścią wojny politycznej.
  • Największe ryzyka to dalsze uderzenia na obiekty nuklearne, rozszerzenie wojny na Liban, Irak i Zatokę Perską, blokada cieśniny Ormuz oraz załamanie resztek dyplomacji nuklearnej.

Wojna, która przestała być wojną w cieniu

Najłatwiej opowiedzieć ten konflikt jako starcie dwóch państw, które od dekad się nienawidzą. To byłoby jednak zbyt proste. Izrael i Iran nie walczą tylko o siebie nawzajem. Walczą o architekturę bezpieczeństwa całego Bliskiego Wschodu: o to, kto będzie odstraszał kogo, kto będzie miał sieć sojuszników, kto będzie mógł decydować o kosztach wojny, a kto będzie musiał żyć w poczuciu, że następny atak może przyjść z kilku kierunków naraz.

Przez długi czas ta rywalizacja miała formę wojny cieni. Izrael atakował transporty broni i cele związane z Iranem w Syrii. Iran wspierał Hezbollah w Libanie, Hamas i Palestyński Islamski Dżihad w Strefie Gazy, milicje szyickie w Iraku oraz Hutich w Jemenie. Do tego dochodziły cyberoperacje, zamachy na naukowców związanych z irańskim programem nuklearnym, ataki na statki, wybuchy w instalacjach wojskowych i nuklearnych, których sprawcy często nie przyznawali się oficjalnie do działania.

Ta logika miała jedną zaletę: pozwalała obu stronom zadawać ciosy, ale zostawiała furtkę do deeskalacji. Można było udawać, że coś się nie wydarzyło. Można było odpowiedzieć przez sojusznika. Można było wysłać sygnał, ale nie wypowiadać wojny.

Od 2024 r. ten mechanizm zaczął pękać. Po izraelskim ataku na irańską placówkę w Damaszku Iran w nocy z 13 na 14 kwietnia 2024 r. przeprowadził bezpośredni atak na Izrael przy użyciu ponad 300 środków napadu powietrznego — dronów, pocisków manewrujących i rakiet balistycznych. Według OSW był to atak odwetowy, ale też pokaz, że Teheran jest gotów przekroczyć dotychczasową granicę i uderzyć bezpośrednio, a nie tylko przez pośredników.

Izrael, wspierany przez USA i część sojuszników, większość tego ataku odparł. To nie zamknęło sprawy. Przeciwnie: od tej pory nie chodziło już o pytanie, czy Izrael i Iran mogą uderzyć bezpośrednio na siebie. Odpowiedź brzmiała: mogą. Pytanie brzmiało, jak daleko pójdą następnym razem.

W czerwcu 2025 r. odpowiedź była już znacznie poważniejsza. Izrael rozpoczął serię uderzeń w Iran, wymierzonych — według izraelskiego stanowiska — w program nuklearny, program rakietowy, obronę powietrzną i cele wojskowe. Iran odpowiedział pociskami i dronami. Stany Zjednoczone przeprowadziły własne uderzenia na irańskie obiekty nuklearne, w tym Fordow, Natanz i Isfahan. Według brytyjskiej Izby Gmin konflikt trwał od 13 do 23 czerwca 2025 r., a zawieszenie broni ogłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa weszło w życie 24 czerwca.

To był moment przełomowy. Już nie „wojna cieni”, już nie tylko proxy, już nie tylko Syryjskie pogranicze i libańskie zaplecze Hezbollahu. To była otwarta wojna między państwami, z atakami na obiekty nuklearne, rakietowe, wojskowe, energetyczne i miejskie.

OSW pisał po tej wojnie, że dla Iranu był to cios wyjątkowo dotkliwy: konflikt obnażył słabości militarne Islamskiej Republiki i podważył jej strategiczne założenia. Ośrodek wskazywał też, że Izrael wykorzystał poprawę swojej pozycji strategicznej po osłabieniu irańskich wpływów w Libanie i Syrii oraz po wcześniejszych uderzeniach w irańską obronę powietrzną.

W 2026 r. doszła kolejna warstwa: bezpośrednia operacja USA przeciwko Iranowi. Sekretarz generalny ONZ 28 lutego 2026 r. potępił eskalację, wskazując na użycie siły przez Stany Zjednoczone i Izrael przeciwko Iranowi oraz późniejszy irański odwet w regionie. ONZ ostrzegała, że dalsza eskalacja grozi szerszym konfliktem regionalnym z poważnymi konsekwencjami dla ludności cywilnej i stabilności.

To dlatego dziś nie mówimy już tylko o ryzyku wojny. Mówimy o konflikcie, który już wielokrotnie przeszedł granicę bezpośredniej konfrontacji — i wciąż może pójść dalej.

Jak dawni partnerzy stali się wrogami

W tej historii jest paradoks: Iran i Izrael nie zawsze byli wrogami. Przed rewolucją islamską w 1979 r. Iran rządzony przez szacha Mohammada Rezę Pahlawiego utrzymywał z Izraelem relacje, które wynikały z chłodnej kalkulacji. Oba państwa były niearabskie, oba szukały przestrzeni w regionie zdominowanym przez państwa arabskie, oba miały bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi.

Rewolucja 1979 r. zmieniła wszystko. Nowa Islamska Republika odrzuciła prozachodni kurs szacha, uczyniła z antysyjonizmu jeden z filarów swojej tożsamości politycznej i symbolicznie przekazała dawną ambasadę Izraela w Teheranie Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Iran przestał traktować Izrael jak partnera strategicznego, a zaczął przedstawiać go jako nielegalny projekt kolonialny, narzędzie USA i zagrożenie dla świata muzułmańskiego.

Z punktu widzenia Izraela Iran po 1979 r. stopniowo stawał się przeciwnikiem innego rodzaju niż państwa arabskie, z którymi Izrael wcześniej prowadził wojny. Egipt i Jordania podpisały z Izraelem traktaty pokojowe. Syria została osłabiona. Irak po wojnach i interwencjach przestał być dawną potęgą. Iran natomiast budował wpływy cierpliwie, przez sojuszników, pieniądze, szkolenia, rakiety i ideologię.

Najważniejszym elementem tej układanki stał się Hezbollah. Dla Izraela to nie tylko libańska organizacja zbrojna, ale długie ramię Iranu przy północnej granicy. Dla Iranu Hezbollah był czymś więcej niż sojusznikiem: narzędziem odstraszania. Jeżeli Izrael uderzy w Iran, Iran może odpowiedzieć z Libanu. Jeżeli Izrael zaatakuje instalacje nuklearne, północ Izraela może znaleźć się pod ostrzałem tysięcy rakiet. Taka była podstawowa logika irańskiej strategii.

Po 7 października 2023 r., po ataku Hamasu na Izrael i wojnie w Gazie, ta logika zaczęła działać na pełnych obrotach. Izrael prowadził wojnę z Hamasem, wymieniał ogień z Hezbollahem, atakował cele w Syrii, a jednocześnie coraz mocniej koncentrował się na Iranie jako centrum sieci, którą Teheran nazywa „osią oporu”, a Izrael i jego sojusznicy — siecią organizacji terrorystycznych i milicji wspieranych przez Iran.

Warto uważać na jedną pułapkę. Iran nie kontroluje wszystkich swoich sojuszników jak pilota do telewizora. Hezbollah, Hamas, Huti czy milicje irackie mają własne interesy, lokalne kalkulacje i własne struktury. Ale bez irańskich pieniędzy, technologii, szkoleń, uzbrojenia i politycznego parasola ich możliwości byłyby mniejsze. I właśnie dlatego Izrael coraz częściej traktuje konflikt z tymi grupami jako część większej wojny z Iranem.

Czego chce Iran: odstraszanie, wpływy i przetrwanie

Iran lubi mówić językiem wielkich zasad: opór przeciw Izraelowi, obrona Palestyńczyków, suwerenność, walka z amerykańską dominacją. Te elementy są realne w ideologii Islamskiej Republiki, ale za nimi stoi także twarda kalkulacja państwa, które przez dekady działało w poczuciu osaczenia.

Teheran widział wokół siebie amerykańskie bazy, wojny w Afganistanie i Iraku, sankcje, izolację, izraelskie operacje specjalne i groźby ataku na instalacje nuklearne. Irańska odpowiedź była wielowarstwowa: program rakietowy, rozwój dronów, wsparcie dla sojuszniczych ugrupowań w regionie, próba utrzymania zdolności nuklearnych na poziomie dającym polityczną dźwignię, a jednocześnie unikanie takiego kroku, który automatycznie sprowokowałby pełnoskalową wojnę.

To dlatego irańska strategia często wyglądała jak gra na progu. Nie przekroczyć granicy w sposób, który da przeciwnikowi pełną legitymację do zniszczenia systemu, ale podejść wystarczająco blisko, by przeciwnik musiał się liczyć z kosztami.

Rakiety i drony dają Iranowi możliwość rażenia celów daleko poza jego granicami. Sojusznicy regionalni pozwalają rozciągać presję na Izrael, USA i państwa Zatoki Perskiej. Cieśnina Ormuz daje instrument nacisku na globalną gospodarkę. Program nuklearny — nawet jeśli Iran utrzymuje, że jest pokojowy — daje Teheranowi kartę przetargową w rozmowach z Zachodem.

Po 2025 r. Iran musiał jednak zmierzyć się z czymś, co podważało całą tę koncepcję: Izrael pokazał gotowość do uderzeń głęboko na terytorium Iranu, a USA pokazały gotowość do bezpośredniego udziału wojskowego. Według OSW wojna dwunastodniowa utrwaliła niekorzystne dla Iranu tendencje, a Teheran po konflikcie próbował odbudowywać potencjał militarny, szukać wsparcia w Rosji i Chinach oraz wzmacniać obronę powietrzną, choć realne wsparcie Moskwy i Pekinu wydawało się ograniczone.

Dodatkowym ciosem była eskalacja 2026 r. Irańskie MSZ poinformowało 1 marca 2026 r., że najwyższy przywódca Ali Chamenei zginął w ataku USA i Izraela na jego rezydencję. To jest informacja pochodząca z oficjalnego irańskiego komunikatu, nie z anonimowych przecieków. Jednocześnie należy pamiętać, że w pierwszych godzinach po ataku ONZ mówiła o doniesieniach, których nie była w stanie samodzielnie potwierdzić.

Według oficjalnej strony urzędu najwyższego przywódcy 8 marca 2026 r. Zgromadzenie Ekspertów wybrało Mojtabę Chameneiego na trzeciego przywódcę rewolucji. To również źródło oficjalne, ale w warunkach irańskiego systemu politycznego i wojny informacyjnej trzeba oddzielić fakt komunikatu od pełnej wiedzy o kulisach sukcesji, układzie sił w Korpusie Strażników Rewolucji i realnej pozycji nowego przywódcy.

Dla Iranu stawką nie jest więc tylko konflikt z Izraelem. To także pytanie, czy Islamska Republika potrafi zachować spójność po wojskowej porażce, sankcjach, uderzeniach w infrastrukturę i zmianie na szczycie władzy. Im bardziej reżim czuje się zagrożony, tym większa pokusa, by udowadniać siłę. A im mocniej udowadnia siłę, tym większe ryzyko kolejnego uderzenia.

Czego chce Izrael: bezpieczeństwo, dominacja i koniec irańskiego parasola

Izrael patrzy na Iran przez pryzmat przetrwania. To nie jest wyłącznie retoryka. Państwo Izrael ma małą głębię strategiczną, żyje w regionie, w którym część aktorów kwestionuje jego prawo do istnienia, i po 7 października 2023 r. działa w poczuciu, że zbyt późna reakcja może oznaczać katastrofę.

Dlatego izraelska doktryna wobec Iranu ma kilka warstw. Po pierwsze: nie dopuścić do irańskiej broni jądrowej. Po drugie: niszczyć zdolności rakietowe i dronowe, zanim staną się zbyt duże. Po trzecie: osłabiać sojuszników Iranu — przede wszystkim Hezbollah — żeby Teheran nie mógł szantażować Izraela wojną na kilku frontach. Po czwarte: utrzymać przewagę technologiczną, wywiadowczą i lotniczą.

Izrael w 2025 r. przedstawiał swoje działania jako konieczność neutralizacji „egzystencjalnego” i „bezpośredniego” zagrożenia. Oficjalne izraelskie materiały po operacji „Rising Lion” mówiły o atakach wymierzonych w irański program nuklearny, program rakiet balistycznych i inne działania wojskowe przeciw Izraelowi. To stanowisko strony izraelskiej, nie neutralny opis całej sytuacji.

Właśnie tu zaczyna się najtrudniejszy spór. Izrael twierdzi, że działa prewencyjnie, bo czekanie byłoby zbyt niebezpieczne. Iran twierdzi, że jest ofiarą agresji, że jego program nuklearny ma charakter pokojowy, a ataki na jego terytorium łamią prawo międzynarodowe. Irańskie MSZ w czerwcu 2025 r. pisało, że Izrael rozpoczął „nieprowokowaną wojnę agresywną” i zaatakował obiekty nuklearne z naruszeniem Karty Narodów Zjednoczonych.

Faktycznie mamy więc dwie narracje, których nie da się po prostu zsumować. Izrael mówi: jeśli Iran będzie miał zdolność nuklearną i tysiące rakiet, izraelskie bezpieczeństwo stanie się zakładnikiem Teheranu. Iran mówi: jeśli Izrael i USA mogą bezkarnie atakować irańskie obiekty, naukowców, dowódców i przywódców, to Iran musi mieć narzędzia odstraszania.

W praktyce obie strony używają języka obrony, ale obie prowadzą działania ofensywne. Izrael uderza na terytorium Iranu, Iranu i jego sojuszników. Iran uderza rakietami i dronami, wspiera ugrupowania zbrojne, grozi Ormuzem, buduje program rakietowy. Każda ze stron przedstawia własne działania jako wymuszone, a działania przeciwnika jako agresję.

To jest klasyczny mechanizm spirali bezpieczeństwa: jedna strona zwiększa siłę, bo czuje się zagrożona; druga widzi w tym przygotowanie do ataku i zwiększa siłę jeszcze bardziej. W normalnych warunkach taki mechanizm może hamować dyplomacja. W tym przypadku dyplomacja jest słaba, a zaufanie niemal nie istnieje.

Program nuklearny: fakty, zarzuty i to, czego nadal nie wiemy

Program nuklearny Iranu jest centrum tej historii, ale trzeba mówić o nim precyzyjnie. Nie ma publicznie potwierdzonych dowodów, że Iran ma gotową broń jądrową. Nie należy więc pisać, że „Iran ma bombę” albo że „na pewno ją buduje”, jeśli nie ma na to potwierdzenia w źródłach.

Są natomiast twarde fakty, które tłumaczą, dlaczego Izrael, USA i część państw europejskich traktują program jako zagrożenie. MAEA informowała w 2025 r., że Iran posiadał znaczące zapasy wzbogaconego uranu, a według raportu z maja 2025 r. całkowity irański zapas wzbogaconego uranu wynosił 9247,6 kg. Osobnym problemem było wzbogacanie uranu do 60 proc., czyli poziomu znacznie wyższego niż typowo potrzebny w cywilnej energetyce, choć nadal poniżej około 90 proc. uznawanych za poziom wojskowy.

Równie ważna jest kwestia kontroli. Po wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego JCPOA w 2018 r. i stopniowym ograniczaniu irańskiej współpracy z MAEA system weryfikacji stał się słabszy. MAEA wskazywała, że utrata ciągłości wiedzy o części irańskich działań utrudnia pełny obraz programu. To nie jest drobiazg techniczny. W sprawach nuklearnych różnica między „wiemy” a „nie wiemy” jest politycznie ogromna.

Ataki na instalacje nuklearne w 2025 r. przeniosły spór na jeszcze bardziej niebezpieczny poziom. Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi mówił 20 czerwca 2025 r. w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, że ataki na irańskie obiekty nuklearne doprowadziły do ostrego pogorszenia bezpieczeństwa jądrowego i radiologicznego w Iranie. Zaznaczał, że nie doszło wtedy do radiologicznego uwolnienia wpływającego na ludność, ale ryzyko takiego zdarzenia istnieje.

Dwa dni później MAEA ponownie podkreślała, że ataki zbrojne na obiekty nuklearne nie powinny mieć miejsca, bo mogą doprowadzić do uwolnień radioaktywnych o poważnych skutkach wewnątrz i poza granicami atakowanego państwa. Grossi mówił też, że eskalacja wojskowa oddala dyplomatyczne rozwiązanie i zagraża globalnemu systemowi nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

To jest sedno problemu. Izrael uważa, że atakowanie programu nuklearnego może zapobiec większej katastrofie. MAEA ostrzega, że atakowanie obiektów nuklearnych samo może stworzyć katastrofę. Iran mówi, że jego prawo do pokojowej energii nuklearnej jest łamane siłą. USA i Izrael odpowiadają, że skala i charakter programu wykraczają poza zwykłą energetykę.

Co pozostaje niepotwierdzone? Po pierwsze: pełny aktualny stan irańskiego programu po serii uderzeń w 2025 i 2026 r. Po drugie: dokładna skala zniszczeń w Fordow, Natanz, Isfahanie i innych miejscach. Po trzecie: los części materiału jądrowego i wyposażenia, jeśli zostały przeniesione przed atakami. Po czwarte: intencja polityczna władz Iranu — czyli czy chodzi o utrzymywanie się tuż pod progiem broni jądrowej, czy o faktyczną decyzję budowy bomby.

W tej sprawie trzeba być ostrożnym. Można napisać, że Iran rozwijał zdolności budzące poważne obawy i że jego program skracał potencjalny czas dojścia do materiału wojskowego. Nie można bez dowodów pisać, że Iran już ma broń jądrową albo że zapadła potwierdzona decyzja polityczna o jej użyciu.

Dlaczego świat boi się tej wojny

Gdyby konflikt Izraela i Iranu dotyczył tylko dwóch państw, i tak byłby jednym z najgroźniejszych kryzysów świata. Ale on nigdy nie dotyczył tylko dwóch państw.

Pierwszy krąg ryzyka to Liban, Syria, Irak, Jemen i państwa Zatoki Perskiej. Hezbollah może wciągnąć Liban w wojnę z Izraelem. Milicje w Iraku mogą atakować siły amerykańskie. Huti mogą uderzać w żeglugę. Państwa Zatoki mogą stać się celem irańskich rakiet albo miejscem amerykańskich operacji. Syria przez lata była korytarzem wpływów Iranu, a jednocześnie polem izraelskich uderzeń.

Drugi krąg to bezpieczeństwo nuklearne. Ataki na obiekty związane z programem jądrowym są niebezpieczne nie tylko dlatego, że mogą zabić ludzi na miejscu. Są niebezpieczne, bo mogą naruszyć instalacje, których stan trudno potem niezależnie ocenić. MAEA w 2026 r. odnotowywała także incydenty w pobliżu obiektów i zakładów wykorzystujących źródła promieniotwórcze, w tym zdarzenie z 4 kwietnia 2026 r. przy elektrowni jądrowej Buszehr zgłoszone przez irański regulator. Jednocześnie w tym konkretnym zgłoszeniu nie wykazano uwolnienia ponad dopuszczalne limity ani skażenia poza obiektem.

Trzeci krąg to ropa, gaz i handel. Cieśnina Ormuz to nie jest abstrakcyjny punkt na mapie. To gardło światowej energetyki. Według EIA przepływy przez Ormuz w 2024 r. i w pierwszym kwartale 2025 r. stanowiły ponad jedną czwartą światowego morskiego handlu ropą oraz około jedną piątą globalnej konsumpcji ropy i produktów naftowych. Przez cieśninę przechodziła też około jedna piąta światowego handlu LNG.

Dlatego każda groźba zamknięcia Ormuzu działa na rynki jak alarm pożarowy. Iran wie, że nie musi wygrać wojny morskiej z USA, żeby podnieść koszty konfliktu. Wystarczy ryzyko min, ataków na tankowce, przechwytywania statków, ubezpieczeniowej paniki i opóźnień. W kwietniu 2026 r. źródła agencyjne informowały, że Iran oferował ponowne otwarcie cieśniny Ormuz w zamian za zakończenie amerykańskiej blokady i wojny; to jednak doniesienia o propozycjach negocjacyjnych, a nie potwierdzone trwałe porozumienie pokojowe.

Czwarty krąg to polityka wielkich mocarstw. Stany Zjednoczone są sojusznikiem Izraela i graczem wojskowym w regionie. Rosja i Chiny utrzymują relacje z Iranem, ale — jak oceniał OSW po wojnie dwunastodniowej — ich realne wsparcie dla Teheranu było ograniczone. Państwa europejskie obawiają się zarówno irańskiego programu nuklearnego, jak i kolejnej wojny, która podbije ceny energii, zwiększy presję migracyjną i uderzy w bezpieczeństwo.

Piąty krąg to prawo międzynarodowe. Każda strona się na nie powołuje. Iran w kwietniu 2024 r. pisał do ONZ, że działał w samoobronie na podstawie artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych po izraelskim uderzeniu w Damaszku. Izrael powołuje się na samoobronę wobec egzystencjalnego zagrożenia. ONZ konsekwentnie apeluje o deeskalację i przypomina, że Karta Narodów Zjednoczonych zakazuje użycia siły przeciw integralności terytorialnej i politycznej niezależności państwa.

Problem polega na tym, że w realnej wojnie prawo międzynarodowe nie działa jak czerwone światło, przy którym wszyscy automatycznie hamują. Działa raczej jak język sporu. Strony używają go, by uzasadniać własne działania i delegitymizować działania przeciwnika.

Co może wydarzyć się dalej

Scenariusz pierwszy to ograniczona deeskalacja. Strony uznają, że koszty są zbyt wysokie, USA próbują wymusić rozmowy, Iran szuka oddechu po stratach, a Izrael ogłasza, że najważniejsze cele zostały osiągnięte. To nie oznacza pokoju. Oznacza raczej powrót do wojny niskiej intensywności: cyberataków, uderzeń punktowych, operacji wywiadowczych i presji przez sojuszników.

Scenariusz drugi to wojna przerywana. Co kilka tygodni lub miesięcy dochodzi do kolejnej wymiany: Iran odpowiada na izraelski atak, Izrael odpowiada na irański ostrzał, USA uderzają w cele związane z rakietami lub marynarką, a mediacje przynoszą tylko krótkie pauzy. To scenariusz bardzo prawdopodobny, bo pozwala każdej stronie twierdzić, że nie skapitulowała, ale też nie wymaga natychmiastowej pełnej wojny.

Scenariusz trzeci to eskalacja regionalna. Hezbollah wchodzi szerzej do wojny, milicje irackie uderzają w bazy USA, Huti intensyfikują ataki na żeglugę, Iran próbuje zamknąć lub sparaliżować Ormuz, a USA odpowiadają uderzeniami na większą skalę. Wtedy konflikt przestaje być „izraelsko-irański” nawet w nazwie. Staje się wojną regionalną z globalnymi skutkami.

Scenariusz czwarty to kryzys nuklearny. Nie chodzi wyłącznie o użycie broni jądrowej, bo nie ma potwierdzenia, że Iran taką broń posiada. Chodzi o sytuację, w której kolejne ataki na obiekty nuklearne, brak dostępu inspektorów, przeniesienie materiałów, lokalne skażenia lub wyjście Iranu z reżimu nierozprzestrzeniania tworzą stan permanentnej niepewności. To mogłoby skłonić kolejne państwa regionu do myślenia o własnych gwarancjach jądrowych.

Scenariusz piąty to przesilenie wewnątrz Iranu. Po stratach wojennych, sankcjach, presji ekonomicznej i zmianie na szczycie władzy reżim może się usztywnić, ale może też pękać od środka. Na razie nie ma pewnych danych pozwalających przewidzieć taki przełom. Historia Iranu uczy jednak, że system potrafi brutalnie tłumić kryzysy i jednocześnie długo akumulować społeczne niezadowolenie.

O co więc toczy się gra?

Dla Izraela — o to, czy będzie żył pod groźbą irańskiego parasola rakietowo-nuklearnego i wielofrontowej wojny prowadzonej przez sojuszników Teheranu. Dla Iranu — o to, czy utrzyma narzędzia odstraszania, wpływy regionalne i sam system Islamskiej Republiki. Dla USA — o wiarygodność sojuszy, kontrolę proliferacji nuklearnej i bezpieczeństwo szlaków energetycznych. Dla państw regionu — o to, czy Bliski Wschód stanie się obszarem stałej wojny między Izraelem, Iranem i Ameryką. Dla reszty świata — o ceny energii, handel, migracje, ryzyko nuklearne i kolejny konflikt, którego skutki nie zatrzymają się na mapie Bliskiego Wschodu.

Najbardziej niebezpieczne jest to, że każda ze stron może dziś uważać, iż jeszcze nie może się cofnąć. Iran nie chce wyglądać na pokonanego. Izrael nie chce zostawić Iranowi czasu na odbudowę. USA nie chcą pokazać, że ich presja nie działa. A im więcej aktorów ma własny powód, by wykonać jeszcze jeden ruch, tym trudniej przewidzieć, który ruch okaże się tym jednym za dużo.

Źródła

  • Council on Foreign Relations — Israel and Iran: A History of Conflict
  • https://www.cfr.org/backgrounder/israel-and-iran-history-conflict
  • OSW — Irański atak na Izrael – w oczekiwaniu na izraelską odpowiedź
  • https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2024-04-15/iranski-atak-na-izrael-w-oczekiwaniu-na-izraelska-odpowiedz
  • OSW — Iran – wysoka cena przetrwania w wojnie dwunastodniowej
  • https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2025-06-25/iran-wysoka-cena-przetrwania-w-wojnie-dwunastodniowej
  • OSW — Iran w kryzysie. Krajobraz po wojnie dwunastodniowej
  • https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2025-12-18/iran-w-kryzysie-krajobraz-po-wojnie-dwunastodniowej
  • IAEA — IAEA Director General Grossi’s Statement to UNSC on Situation in Iran — 20 June 2025
  • https://www.iaea.org/newscenter/statements/iaea-director-general-grossis-statement-to-unsc-on-situation-in-iran-20-june-2025
  • IAEA — IAEA Director General Grossi’s Statement to UNSC on Situation in Iran — 22 June 2025
  • https://www.iaea.org/newscenter/statements/iaea-director-general-grossis-statement-to-unsc-on-situation-in-iran-22-june-2025
  • UN DPPA — ASG Jenča warns Security Council of dangerous escalation after U.S. strikes on Iranian nuclear sites
  • https://dppa.dfs.un.org/en/mtg-sc-9941-asg-jenca-22-jun-2025
  • UN DPPA — DiCarlo warns Security Council of rising civilian toll in Israel-Iran conflict, urges diplomacy
  • https://dppa.dfs.un.org/en/mtg-sc-9939-usg-dicarlo-20-jun-2025
  • UK House of Commons Library — Iran: Impacts of June 2025 Israel and US strikes
  • https://commonslibrary.parliament.uk/research-briefings/cbp-10292/
  • Associated Press — Iran raises death toll from war with Israel to more than 900
  • https://apnews.com/article/db2a5537b2d19813b7054f00b006827a
  • Ministry of Foreign Affairs of the Islamic Republic of Iran — Statement on the Martyrdom of the Supreme Leader Grand Ayatollah Khamenei
  • https://en.mfa.gov.ir/portal/newsview/784042/Statement-on-the-Martyrdom-of-the-Supreme-Leader-Grand-Ayatollah-Khamenei
  • Office of the Supreme Leader — oficjalna strona przywódcy Iranu
  • https://www.leader.ir/fr
  • United Nations Secretary-General — Statement by the Secretary-General on Iran
  • https://www.un.org/sg/en/content/sg/statements/2026-02-28/statement-the-secretary-general-iran
  • U.S. Central Command — Operation Epic Fury
  • https://www.centcom.mil/OPERATIONS-AND-EXERCISES/Epic-Fury/
  • U.S. Central Command — komunikaty prasowe z 2026 r.
  • https://www.centcom.mil/MEDIA/PRESS-RELEASES/Year/2026/
  • U.S. Energy Information Administration — Amid regional conflict, the Strait of Hormuz remains critical oil chokepoint
  • https://www.eia.gov/todayinenergy/detail.php?id=65504
  • Security Council Report — Emergency Meeting on the Iranian Airborne Attack against Israel
  • https://www.securitycouncilreport.org/whatsinblue/2024/04/emergency-meeting-on-the-iranian-airborne-attack-against-israel.php
  • IAEA — Verification and monitoring in the Islamic Republic of Iran in light of United Nations Security Council resolution 2231 (2015), GOV/2025/24
  • https://www.iaea.org/sites/default/files/25/06/gov2025-24.pdf

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *