Ucieczka na Węgry. Dlaczego politycy szukali azylu u Orbána?

Symboliczna ilustracja Budapesztu jako politycznej przystani: walizka, paszport i cień postaci na tle parlamentu nad Dunajem.

Przez lata Budapeszt był czymś więcej niż stolicą państwa Unii Europejskiej. Dla części polityków i ludzi powiązanych z prawicowymi obozami w regionie stał się miejscem, w którym można było przeczekać wyrok, nakaz aresztowania albo śledztwo prowadzone w kraju.

Ten model opierał się na osobistej polityce Viktora Orbána: lojalność wobec sojuszników, nieufność wobec liberalnych rządów i gotowość do używania prawa azylowego jako narzędzia politycznego. Teraz sytuacja się zmieniła. Po wyborczej porażce Fideszu i zwycięstwie partii TISZA Pétera Magyara pojawiła się zapowiedź, że Węgry nie będą już „wysypiskiem” dla osób poszukiwanych przez wymiar sprawiedliwości.

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: dlaczego uciekano właśnie na Węgry? Ale też: co stanie się z tymi, którzy uwierzyli, że azyl u Orbána będzie ochroną na lata?

Najkrócej

  • Węgry za rządów Viktora Orbána wielokrotnie dawały ochronę politykom lub osobom publicznym twierdzącym, że są ścigane politycznie. Najgłośniejszym wcześniejszym przypadkiem był były premier Macedonii Północnej Nikoła Gruewski.
  • W polskim kontekście najważniejsze są sprawy Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobry. Obaj są podejrzani w śledztwach dotyczących Funduszu Sprawiedliwości; obaj przedstawiają działania polskich władz jako polityczne.
  • Azyl dla obywatela państwa UE w innym państwie UE jest prawnie wyjątkowy, bo państwa członkowskie co do zasady uznają się wzajemnie za bezpieczne kraje pochodzenia.
  • Węgierski system azylowy był jednocześnie bardzo restrykcyjny wobec zwykłych migrantów i uchodźców. TSUE uznał część procedur za naruszające prawo UE, a w 2024 r. Węgry zostały obciążone wysokimi karami za niewykonanie wcześniejszych wyroków.
  • Po wyborach 12 kwietnia 2026 r. Orbán stracił władzę, a TISZA Pétera Magyara uzyskała większość dwóch trzecich w parlamencie. To daje nowemu obozowi możliwość głębokiej zmiany kursu państwa.
  • Cofnięcie ochrony i wydanie konkretnych osób nie jest automatyczne. Będzie zależało od procedur, aktualnych nakazów, statusu prawnego i decyzji nowych władz w Budapeszcie.

Budapeszt jako polityczna poczekalnia

Węgry przez lata miały dwa równoległe oblicza. Pierwsze było oficjalne: państwo Unii Europejskiej i NATO, ze swoimi sądami, procedurami, granicami Schengen i obowiązkami wynikającymi z unijnego prawa. Drugie było polityczne: kraj rządzony przez Viktora Orbána, który chętnie budował obraz twierdzy — przeciw migracji, Brukseli, liberalnym elitom i rządom, które uznawał za ideologicznych przeciwników.

Właśnie w tym drugim obliczu mieści się fenomen „ucieczki na Węgry”. Nie chodziło o klasyczny azyl, jaki kojarzymy z ludźmi uciekającymi przed wojną, torturami albo prześladowaniami ze względu na religię czy pochodzenie. Chodziło o znacznie węższy i bardziej polityczny mechanizm: ochronę dla osób, które miały problemy z wymiarem sprawiedliwości we własnych krajach, ale jednocześnie były po tej samej stronie ideowej barykady co Orbán.

Budapeszt dawał takim osobom trzy rzeczy. Po pierwsze, czas. Postępowania ekstradycyjne, nakazy aresztowania i spory między państwami nie rozstrzygają się z dnia na dzień. Po drugie, polityczną narrację. Jeśli ktoś był ścigany w Skopje, Warszawie czy innym mieście regionu, w Budapeszcie mógł usłyszeć, że nie jest podejrzanym albo skazanym, tylko ofiarą „politycznych prześladowań”. Po trzecie, parasol państwa, które przez lata było gotowe wejść w konflikt z partnerami z UE, jeżeli służyło to większej grze Orbána.

To dlatego sprawa Marcina Romanowskiego, a później Zbigniewa Ziobry, nie była dziwacznym incydentem. Była raczej polską odsłoną zjawiska, które analitycy opisywali już wcześniej: Węgry pod rządami Orbána potrafiły stawać się bezpieczną przystanią dla „swoich”. Użytkownik wskazał jako jedno ze źródeł analizę OSW z 2020 r. właśnie o tym mechanizmie; z dzisiejszej perspektywy widać, że był to nie tyle epizod, ile stały element polityki Budapesztu.

W tle zawsze pojawiało się to samo pytanie: gdzie kończy się ochrona przed realnym prześladowaniem, a zaczyna ochrona przed odpowiedzialnością karną? I drugie, jeszcze trudniejsze: czy państwo UE może politycznie podważać zaufanie do sądów innego państwa UE, jeśli formalnie oba państwa należą do tego samego systemu prawnego?

Jak Orbán zbudował „azyl dla swoich”

Orbán nie wymyślił prawa azylowego. Wymyślił jednak sposób, by przerobić je na element politycznej dyplomacji.

Jego logika była prosta. Jeżeli zaprzyjaźniony polityk lub sojusznik ideowy twierdził, że w swoim kraju nie ma szans na uczciwy proces, Budapeszt mógł wystąpić w roli obrońcy przed „polityczną zemstą”. Nie musiał przy tym przekonywać wszystkich. Wystarczyło, że przekonywał własny elektorat i sieć prawicowych partnerów w regionie.

Ten mechanizm dobrze pasował do szerszej polityki Orbána. Węgierski premier od lat przedstawiał się jako lider obozu, który broni „suwerenności” przed Brukselą, migracją i liberalnymi rządami. Dlatego przyznanie ochrony komuś z zaprzyjaźnionej prawicy nie było wyłącznie decyzją prawną. Było komunikatem: „nasi ludzie nie zostaną sami”.

Problem w tym, że Węgry jednocześnie prowadziły jedną z najbardziej restrykcyjnych polityk azylowych w Unii. W 2023 r. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że wymóg wcześniejszego składania deklaracji w węgierskiej ambasadzie w państwie trzecim naruszał unijne zasady dostępu do procedury azylowej. Chodziło o osoby spoza UE, które chciały ubiegać się o ochronę międzynarodową na Węgrzech, ale musiały najpierw przejść procedurę poza terytorium kraju.

Rok później TSUE nałożył na Węgry 200 mln euro kary oraz dodatkowo 1 mln euro za każdy dzień niewykonania wcześniejszego wyroku dotyczącego azylu. Trybunał wskazywał na uporczywe łamanie wspólnych zasad UE, w tym ograniczanie dostępu do ochrony międzynarodowej.

I tu pojawia się sedno paradoksu. Zwykły uchodźca miał na Węgrzech coraz trudniejszą drogę. Polityczny sojusznik Orbána — często znacznie łatwiejszą. András Lederer z Węgierskiego Komitetu Helsińskiego mówił PAP, że rząd Orbána instrumentalizował prawo do azylu, udzielając ochrony zagranicznym sojusznikom w nieprzejrzystych procedurach. Zwracał też uwagę, że szczegóły takich decyzji nie zawsze są publicznie znane.

To nie znaczy automatycznie, że każda osoba objęta ochroną kłamała. Oznacza natomiast, że w przypadku Budapesztu decyzje azylowe trudno oddzielić od polityki. Szczególnie wtedy, gdy dotyczą znanych polityków, wobec których toczą się postępowania karne, a nie anonimowych ludzi uciekających przed wojną.

Od Gruewskiego do Romanowskiego: najważniejsze przypadki

Najczęściej przywoływanym symbolem „azylu u Orbána” pozostaje Nikoła Gruewski, były premier Macedonii Północnej. W 2018 r. uciekł z kraju po wyroku więzienia związanym z nadużyciem władzy i zakupem luksusowego samochodu ze środków publicznych. Trafił na Węgry, gdzie otrzymał azyl polityczny. Później w Macedonii Północnej zapadały wobec niego kolejne wyroki w sprawach korupcyjnych.

Ta sprawa była ważna z kilku powodów. Po pierwsze, Gruewski nie był anonimową postacią, tylko byłym szefem rządu i liderem prawicy. Po drugie, Macedonia Północna była krajem kandydującym do UE, więc ochrona udzielona przez państwo członkowskie miała znaczenie dla całej polityki rozszerzenia. Po trzecie, Budapeszt wysłał sygnał, że nie traktuje wyroków i wniosków innego państwa jako wystarczającego powodu do wydania sojusznika.

W polskiej polityce analogiczną rolę zaczął odgrywać Marcin Romanowski. Były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa informowała w październiku 2024 r. o 11 zarzutach, w tym dotyczących udziału w zorganizowanej grupie mającej popełniać przestępstwa przeciwko mieniu oraz przekroczenia uprawnień przy wydatkowaniu środków publicznych. Romanowski nie przyznał się do zarzutów.

W grudniu 2025 r. prokuratura wystąpiła o Europejski Nakaz Aresztowania wobec Romanowskiego, wskazując, że jest już podejrzany o 19 przestępstw w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, przebywa na Węgrzech i — według prokuratury — ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. To język organu ścigania, nie wyrok sądu, dlatego trzeba go czytać jako stanowisko prokuratury.

Drugą polską sprawą jest Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny poinformował, że przyjął azyl przyznany przez rząd Węgier. AP relacjonowała, że Ziobro twierdzi, iż jest ofiarą politycznych prześladowań, a zarzuty wobec niego dotyczą m.in. domniemanego nadużycia władzy i Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro zaprzecza bezprawiu i przedstawia działania obecnych władz jako polityczną zemstę.

Prokuratura Krajowa w lutym 2026 r. poinformowała, że wystąpiła o ENA wobec Ziobry. Według PK jest on podejrzany o popełnienie 26 przestępstw, a sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie. Również tu kluczowe jest rozróżnienie: to są zarzuty i decyzje procesowe, nie prawomocny wyrok.

Właśnie dlatego w tekście trzeba unikać prostych etykiet. Romanowski i Ziobro nie są „skazanymi uciekinierami” w sensie takim jak Gruewski. Są podejrzanymi, wobec których organy ścigania podejmują działania, a oni sami twierdzą, że działania te są politycznie motywowane. Jednocześnie faktem jest, że ich sprawy wpisują się w znany już wzór: polityk prawicy z problemami prawnymi w kraju znajduje schronienie w Budapeszcie Orbána.

Dlaczego to działało w Unii Europejskiej

Teoretycznie w Unii Europejskiej taki mechanizm powinien być bardzo trudny. Państwa członkowskie opierają współpracę karną na wzajemnym zaufaniu. Europejski Nakaz Aresztowania działa właśnie dlatego, że sąd jednego kraju co do zasady uznaje decyzję sądu drugiego kraju.

Także azyl między państwami UE jest czymś wyjątkowym. Protokół nr 24 do traktatów unijnych zakłada, że państwa członkowskie uznają się wzajemnie za bezpieczne kraje pochodzenia w sprawach azylowych. Sens jest prosty: obywatel państwa UE co do zasady powinien szukać ochrony swoich praw we własnym państwie i w europejskich trybunałach, a nie w procedurze uchodźczej u sąsiada.

Ale „co do zasady” nie znaczy „nigdy”. Prawo przewiduje wyjątkowe sytuacje, a polityka potrafi wciskać się właśnie w wyjątki. W praktyce państwo, które przyznaje ochronę, może twierdzić, że w danym kraju doszło do takiego kryzysu praworządności, iż konkretna osoba nie ma gwarancji sprawiedliwego procesu.

W tym miejscu zaczyna się spór polsko-węgierski. Polskie władze mówią: to są sprawy karne, dotyczące pieniędzy publicznych, nadużyć i odpowiedzialności za decyzje podejmowane w państwie. Orbánowski Budapeszt mówił: to prześladowania polityczne wymierzone w prawicowych polityków. Obie narracje są skrajnie różne, a stawka wykracza poza pojedyncze nazwiska.

Dla Orbána ochrona takich osób miała kilka korzyści. Po pierwsze, wzmacniała sieć międzynarodowych sojuszy. Po drugie, pozwalała uderzać w rządy, z którymi był w konflikcie — w tym w rząd Donalda Tuska. Po trzecie, budowała wizerunek Budapesztu jako centrum europejskiej prawicy, które nie tylko komentuje wydarzenia, ale realnie chroni „swoich”.

Dla osób szukających ochrony Węgry miały z kolei konkretną wartość praktyczną. Były w UE i Schengen, ale ich władze polityczne nie były przychylne liberalnym rządom w Warszawie czy Skopje. To dawało coś w rodzaju komfortowego zawieszenia: blisko, bez bariery kulturowej i geograficznej, a jednocześnie z parasolem politycznym.

Tyle że ten komfort zależał od jednego człowieka i jednego systemu władzy. A ten system właśnie stracił większość.

Co zmieniły wybory na Węgrzech

Wybory parlamentarne z 12 kwietnia 2026 r. były dla Węgier trzęsieniem ziemi. Orbán, który rządził od 2010 r., przegrał z partią TISZA Pétera Magyara. AP podała, że TISZA zdobyła 141 z 199 mandatów, czyli większość dwóch trzecich, największą w postkomunistycznej historii Węgier. Fidesz spadł do 52 mandatów. Orbán zapowiedział, że nie obejmie mandatu poselskiego i skupi się na odbudowie swojego obozu politycznego.

To ważne nie tylko dlatego, że kończy się epoka Orbána. Ważne dlatego, że większość dwóch trzecich daje nowej władzy narzędzia do zmiany instytucji, prawa i praktyki państwa. Le Monde pisał, że nowy obóz ma możliwość reformy konstytucji i przywracania niezależności instytucji, co jest jednym z głównych oczekiwań Brukseli wobec Budapesztu.

W sprawie azylów najważniejsza jest jednak polityczna zapowiedź Magyara. Po wyborach powiedział, że Węgry nie będą miejscem dla osób poszukiwanych przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości. W odpowiedzi na pytanie TVN miał zapowiedzieć wydanie Polsce Romanowskiego i Ziobry, dodając, że nie powinni już „kupować mebli”, bo nie zostaną na Węgrzech długo.

Brzmi ostro, ale trzeba to rozpakować. To była deklaracja polityczna zwycięzcy wyborów, a nie wykonana decyzja administracyjna. Żeby kogoś realnie wydać, trzeba przejść przez procedury: sprawdzić status ochrony, ewentualnie go cofnąć, zbadać aktualność nakazów i podstawy prawne. W państwie prawa nawet bardzo mocna deklaracja premiera elekta nie zastępuje decyzji właściwych organów.

Właśnie dlatego najuczciwsza odpowiedź brzmi: „to może się ukrócić”, ale nie „to już się ukróciło”. Zmienił się polityczny dach nad całą konstrukcją. Zniknął Orbán jako gwarant. Ale sama konstrukcja prawna jeszcze musi zostać rozebrana.

Co dalej z polskimi uciekinierami

W sprawie Marcina Romanowskiego sytuacja wydaje się dla nowych władz Węgier prostsza niż w przypadku Ziobry, choć nadal nie jest automatyczna. Romanowski przebywa na Węgrzech, a polska prokuratura zabiegała o ENA i wskazywała wprost, że jego pobyt na terytorium Węgier uzasadnia wydanie nakazu. Jeżeli ochrona międzynarodowa zostałaby cofnięta, węgierskie organy mogłyby zająć się wykonaniem polskiego nakazu zgodnie z procedurą.

Telex, powołując się na prawnika Tamása Hoffmanna, opisywał, że status uchodźczy można cofnąć, jeśli okaże się, że pierwotna ocena była błędna — czyli że nie chodziło o prześladowanie, tylko o zwykłe postępowanie karne. Taka decyzja administracyjna może być zaskarżona, więc nie jest to ruch jednym podpisem, ale nie musi też oznaczać lat impasu.

W przypadku Ziobry sytuacja może być bardziej skomplikowana. Prokuratura Krajowa wystąpiła o ENA w lutym 2026 r., wskazując, że jego adres pobytu jest nieznany i że najprawdopodobniej ukrywa się na terenie jednego z krajów UE. AP relacjonowała natomiast, że Ziobro sam ogłosił przyjęcie azylu od Węgier. Jeśli węgierskie organy ustalą jego status i miejsce pobytu, droga prawna może się otworzyć, ale nadal będzie zależała od dokumentów, decyzji sądów i ewentualnego cofnięcia ochrony.

Osobną kwestią są doniesienia o potencjalnej ucieczce dalej, np. do Stanów Zjednoczonych. W artykułach prasowych pojawiały się spekulacje, że osoby objęte ochroną mogłyby próbować znaleźć nowe miejsce pobytu, a dokument podróży uchodźcy mógłby im to ułatwiać. Tego nie należy jednak przedstawiać jako faktu. Na dziś to hipoteza medialna, nie potwierdzony plan ani potwierdzona trasa.

Dla Polski najważniejsze będą trzy rzeczy. Po pierwsze, czy nowy rząd Węgier formalnie przejrzy decyzje azylowe podjęte za Orbána. Po drugie, czy polskie ENA i inne instrumenty prawne będą aktualne i skutecznie przekazane. Po trzecie, czy Budapeszt będzie chciał szybko naprawić relacje z Warszawą, pokazując, że era politycznego schronienia dla ludzi PiS się skończyła.

Magyar ma w tym interes. Chce odbudować relacje z Unią, odblokować środki i pokazać, że Węgry wracają do logiki współpracy z partnerami. Symboliczne wydanie ludzi chronionych przez Orbána mogłoby być mocnym sygnałem. Ale symbolika nie wystarczy. Jeżeli nowa władza chce odróżnić się od poprzedniej, musi zrobić to przez procedury, nie przez polityczny rewanż.

I tu jest największy paradoks. Orbán przez lata oskarżał innych o polityczne używanie wymiaru sprawiedliwości, samemu podejmując decyzje azylowe w wyraźnie politycznym kontekście. Magyar, jeśli chce ten model zakończyć, nie może po prostu odwrócić znaku. Musi pokazać, że to nie będzie „azyl dla swoich” zastąpiony „ekstradycją przeciwników”, tylko powrót do normalnej współpracy prawnej między państwami.

Co jest pewne, a co pozostaje niepotwierdzone

Pewne jest, że Węgry Orbána przez lata korzystały z prawa azylowego w sposób, który budził poważne kontrowersje polityczne i prawne. Pewne jest też, że system azylowy tego państwa był krytykowany przez TSUE i organizacje praw człowieka za ograniczanie dostępu do ochrony zwykłym osobom uciekającym przed zagrożeniem.

Pewne jest, że Romanowski i Ziobro są podejrzanymi w śledztwach dotyczących Funduszu Sprawiedliwości, a nie osobami prawomocnie skazanymi. Pewne jest również, że obaj przedstawiają działania polskich władz jako politycznie motywowane, a polska prokuratura opisuje je jako sprawy karne dotyczące poważnych nadużyć.

Pewne jest wreszcie, że Orbán stracił władzę, a nowy zwycięski obóz zapowiedział koniec polityki ochrony osób poszukiwanych przez wymiar sprawiedliwości innych państw. To jednak nadal zapowiedź. Nie ma jeszcze końcowego rozstrzygnięcia w sprawie wydania konkretnych osób Polsce.

Niepotwierdzone pozostają natomiast szczegóły niektórych decyzji azylowych: pełna podstawa prawna ochrony, dokładny zakres dokumentów, warunki podróżowania i ewentualne dalsze plany osób objętych ochroną. Węgierski Komitet Helsiński zwracał uwagę, że dopóki zainteresowani nie ujawnią akt, część informacji pozostaje poufna.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz? Węgry Magyara rozpoczną przegląd politycznych azyli z czasów Orbána, a sprawy Romanowskiego, Ziobry i Gruewskiego staną się testem nowego kursu. Polska będzie naciskać na wykonanie nakazów i współpracę sądową. Osoby objęte ochroną będą używać argumentu prześladowań politycznych. Sądy i urzędy będą musiały rozstrzygać, gdzie kończy się polityka, a zaczyna odpowiedzialność karna.

A więc odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi tak: politycy szukali azylu u Orbána, bo dawał im coś, czego nie zapewniała sama geografia — polityczny parasol. Teraz ten parasol został złożony. Nie wiadomo jeszcze, kto zdąży spod niego wyjść, kto zostanie wydany, a kto znajdzie kolejne schronienie. Wiadomo natomiast, że Budapeszt przestał być miejscem, w którym można było liczyć na bezwarunkową lojalność jednego człowieka.

Źródła

  • Ośrodek Studiów Wschodnich — „Węgry Orbána: azyl dla swoich”
  • https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2020-11-20/wegry-orbana-azyl-dla-swoich
  • Onet Wiadomości — „Byli politycy i biznesmeni szukają schronienia na Węgrzech. Dlaczego?”
  • https://wiadomosci.onet.pl/swiat/byli-politycy-i-biznesmeni-szukaja-schronienia-na-wegrzech-dlaczego/
  • Telex — „Orbán’s protection of Gruevski and Polish VIP fugitives may soon vanish into thin air”
  • https://telex.hu/english/2026/04/20/orban-s-protection-of-gruevski-and-polish-vip-fugitives-will-soon-vanish-into-thin-air
  • Telex — wersja węgierska tekstu o Gruewskim, Romanowskim i Ziobrze
  • https://telex.hu/kulfold/2026/04/20/politikai-menedekjog-valasztas-utan-romanowski-ziobro-gruevszki-nemzetkozi-jog-kiadatas-korozes
  • Associated Press — „Orbán steps back after a landslide loss, vowing to rebuild Hungary’s ‘national side’”
  • https://apnews.com/article/164be0a9a221f25db0e66385c9420d23
  • Associated Press — „Magyar wants to take over as Hungary’s prime minister as early as May 5”
  • https://apnews.com/article/0d0cafc08176a001218837254bc0c2a4
  • Onet / Deutsche Welle — „Ziobro, Romanowski, Gruewski. Magyar chce ich wydać”
  • https://www.onet.pl/informacje/deutsche-welle/ziobro-romanowski-gruewski-magyar-chce-ich-wydac/y7tr6p0,0666d3f1
  • European Western Balkans — „Possibility of ex-Prime Minister Gruevski’s extradition raised after Hungarian election”
  • https://europeanwesternbalkans.com/2026/04/15/possibility-of-ex-prime-minister-gruevskis-extradition-raised-after-hungarian-election/
  • Bulgarian News Agency — „Peter Magyar’s Victory in Hungary Reignites Debate over Possible Extradition of North Macedonia’s Former PM Gruevski”
  • https://www.bta.bg/en/news/balkans/1105273-peter-magyar-s-victory-in-hungary-reignites-debate-over-possible-extradition-of-
  • Prokuratura Krajowa — „Informacja o przedstawieniu zarzutów Marcinowi Romanowskiemu i o przesłuchaniu go w charakterze podejrzanego”
  • https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/informacja-o-przedstawieniu-zarzutow-marcinowi-romanowskiemu-i-o-przesluchaniu-go-w-charakterze-podejrzanego
  • Prokuratura Krajowa — „Wniosek o wydanie ENA wobec podejrzanego Marcina Romanowskiego”
  • https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/wniosek-o-wydanie-ena-wobec-podejrzanego-marcina-romanowskiego
  • Prokuratura Krajowa — „Stanowisko Prokuratury Krajowej ws. uchylenia ENA dla Marcina Romanowskiego”
  • https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/stanowisko-prokuratury-krajowej-ws-uchylenia-ena-dla-marcina-romanowskiego
  • Ministerstwo Sprawiedliwości — „Poważne wątpliwości wokół uchylenia ENA”
  • https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/powazne-watpliwosci-wokol-uchylenia-ena
  • Prokuratura Krajowa — „Wniosek o wydanie ENA wobec podejrzanego Zbigniewa Ziobro”
  • https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/enazz
  • Associated Press — „Former Polish justice minister who faces prosecution at home says he’s received asylum in Hungary”
  • https://apnews.com/article/c133880e3bf5067e4c1ce9de53991ff2
  • Refworld / Trybunał Sprawiedliwości UE — sprawa C-823/21, Komisja Europejska przeciwko Węgrom
  • https://www.refworld.org/jurisprudence/caselaw/ecj/2023/en/147960
  • Associated Press — „Top EU court fines Hungary $216 million for flouting asylum law”
  • https://apnews.com/article/0b01fde762417051bf3404812470f0f7
  • PAP — „Przedstawiciel Komitetu Helsińskiego dla PAP: rząd Orbána instrumentalizuje prawo do azylu”
  • https://www.pap.pl/aktualnosci/przedstawiciel-komitetu-helsinskiego-dla-pap-rzad-orbana-instrumentalizuje-prawo-do
  • EUR-Lex — Protokół nr 24 w sprawie prawa azylu dla obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej
  • https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=CELEX:12008E/PRO/24

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *